Świadectwo – Niepokalana broni życia

Tradycje chrześcijańskie i wiara w mojej rodzinie trwają od pokoleń. Szczególną czcią darzymy Matkę Niepokalaną. Jeszcze w dzieciństwie mama ofiarowała nam -pięciorgu dzieciom – Cudowne Medaliki i nauczyła modlić się.

Rodzice często prowadzili nas na Mszę św., na nabożeństwa do kościoła, ale modlili się także z nami w domu. W sierpniu 1987 r. ciężko zachorował nasz brat Jerzy. Miał zator tętniczo-mózgowy z połowicznym prawostronnym porażeniem. Jako cywilnego pracownika wojska przewieziono go do Wojskowego Szpitala Klinicznego w Bydgoszczy opinia lekarzy była jednoznaczna: stan ciężki, prawie beznadziejny. Zator uszkodził pień mózgu i lewą jego półkulę. Trwała walka o życie, a z drugiej strony – żarliwa modlitwa całej rodziny i znajomych do Matki Niepokalanej. Po trzech tygodniach stan chorego pogorszył się. Zostały zakłócone funkcje przyjmowania pokarmu. Nasza mama, na wiadomość o pogorszeniu stanu zdrowia Jerzego, poleciła: ,,idź do szpitala z Cudownym Medalikiem; daj mu do ucałowania i przeżegnaj go nim”.

Uczyniłam , jak mi poleciła mama. Podczas każdych odwiedzin, powtarzałam tę czynność. Wierzyłam, że Maryja mnie nie opuści i jeszcze gorliwiej modliłam się. Uruchomiłam na godz.21.00 każdego dnia ,,pogotowie modlitewne ” złożone z członków rodziny, znajomych, przyjaciół. Pod koniec 5.tygodnia otrzymałam ze szpitala wiadomość telefoniczną. Dzwonił lekarz anestezjolog.- ,,Nie wiem, co się stało, proszę pani, bo sam sobie nie jestem w stanie wytłumaczyć; chory przebudził się , zaczyna spełniać proste polecenia lekarzy i co ważne – połyka sam, nie musimy go karmić przy pomocy sondy, tylko łyżeczką”‚. Inni lekarze też byli zdania, że zadziałało niebo .Po 7.tygodniach cała aparatura została odłączona. Brat zaczął nas rozpoznawać i rozumiał, co do niego mówimy. Ale po kilku dniach doszło nieoczekiwanie do zakażenia gronkowcem i znów rozpoczęła się walka o życie. Siły chorego słabły po antybiotykach, temperatura ,,skakała” i jeszcze bardziej osłabiała organizm. Ale modlitwa trwała. DZIĘKI NIEUSTAJĄCEJ MODLITWIE DO NIEPOKALANEJ MATKI PO KOLEJNYCH TRZECH TYGODNIACH PRZEKONALIŚMY SIĘ, JAK BÓG WYNAGRADZA GŁĘBOKĄ WIARĘ W JEGO MIŁOSIERDZIE, W WARTOŚĆ DUCHOWĄ CUDOWNEGO MEDALIKA I ORĘDOWNICTWO MARYI. Brat powrócił do życia, do zdrowia/ choć w ograniczonym zakresie/. Reszty dokonała intensywna rehabilitacja.

Postanowiłam w jakiś sposób spłacić dług wdzięczności wobec Niepokalanej i gdy w mojej parafii powstał Apostolat Maryjny, wstąpiłam do wspólnoty i służę Maryi jak tylko potrafię.

/na podst. wypowiedzi ap.Jadwigi z Bydgoszczy, zam. w ,,Biuletynie AMM” nr 1/2000/

383total visits,1visits today

Dodaj komentarz