Świadectwo – tradycja i wiara w rodzinie

Z domu rodzinnego wynieśliśmy ducha głębokiej wiary i czci do Matki Niepokalanej. Było nas pięcioro rodzeństwa. W dzieciństwie otrzymaliśmy od mamy Cudowne Medaliki i zapewnienie, że one -noszone ze czcią i ufnością – zawsze nam przypomną o miłości Niepokalanej i Jej wstawiennictwie u Boga, gdy zajdzie potrzeba.

W 1987 r. zachorował nasz brat Jerzy. Diagnoza była jednoznaczna: zator tętniczo-mózgowy z połowicznym prawostronnym porażeniem.W stanie ciężkim przebywał na leczeniu w Wojskowym Szpitalu Klinicznym w Bydgoszczy.

Rokowania nie były najlepsze, szanse na utrzymanie Jerzego przy życiu- bardzo nikłe. Zator uszkodził pień mózgu i lewą półkulę. W czwartym tygodniu lekarze rozkładali ręce. Już nie da się nic uczynić. Modliła się na klęczkach cała rodzina. Obie z mamą wierzyłyśmy, że jeśli wola Boża będzie inna, brat i syn wyzdrowieje. Mama poprosiła, abym poszła do szpitala z Cudownym Medalikiem, który dostałam w dzieciństwie i dała go bratu do ucałowania oraz uczyniła  medalikiem znak krzyża na jego czole.Uczyniłam to na drugi dzień i w kolejne dni odwiedzin chorego. W końcu zostawiłam medalik pod jego poduszką. Cały czas jednak modliłam się. O godz.21.00 każdego dnia cała rodzina i znajomi łączyli się na wspólnej modlitwie różańcowej. Wierzyłam w pomoc Maryi. I stał się cud!

Pod koniec 5. tygodnia lekarz anestezjolog przekazał mi telefonicznie wiadomość: ,,Nie wiem, co się stało, proszę pani, chyba coś nadzwyczajnego, bo sam sobie nie jestem w stanie wytłumaczyć; chory przebudził się, zaczyna spełniać proste polecenia lekarzy i co ważne – połyka sam, nie musimy go karmić przy pomocy sondy, tylko łyżeczką”. Po siedmiu tygodniach cała aparatura została odłączona. Brat zaczął rozpoznawać członków rodziny i rozumiał , co do niego mówiliśmy. Ale nasza radość trwała krótko.Na oddziale neurologicznym, gdzie go przeniesiono, został zakażony sepsą.Dostał wysokiej gorączki.Organizm osłabł po antybiotykach. Dzięki nieustannej modlitwie do Niepokalanej i głębokiej wierze w wartość duchową Cudownego Medalika, brat powrócił do zdrowia, choć w ograniczonym zakresie. Po intensywnej rehabilitacji chodzi o kuli i mówi. Ponieważ doznaliśmy tak wielkiej łaski od Niepokalanej, postanowiłam  chociaż w minimalnym stopniu spłacić dług wdzięczności. Gdy w naszej parafii powstał Apostolat Maryjny, wstąpiłam do wspólnoty i służę Niepokalanej Matce jak tylko potrafię. A cała rodzina nieustannie dziękuje Bogu za przywrócone życie brata, syna, ojca.

414total visits,1visits today

Dodaj komentarz