Historia Krzyża z kaplicy NSJ w Marcinkowie

Historia Krzyża z kaplicy Najśw. Serca Jezusowego w Marcinkowie

z historią rodzinną w tle…

Dnia 5 listopada 2015 r. społeczność Marcinkowa modliła się podczas uroczystej Mszy św. za zmarłych – budowniczych kaplicy i dziękowała Bogu za 20 lat jej istnienia. Eucharystię celebrowali: o. opat Eugeniusz Augustyn, O. proboszcz Rajmund Guzik , a przewodniczył jej ks. Jacek Kowalik, pochodzący z Parszowa, przybyły z USA – z Florydy, gdzie posługiwał przez wiele lat. Homilię wygłosił O. Proboszcz, w której zaznaczył owocność wspólnych działań marcinkowian dla dobra ogółu. Wspomniał budowniczych kaplicy, którzy już odeszli do wieczności, w tym nadzorującego prace O.Romualda Wróbla. Wyraził wdzięczność Bogu za nowe miejsce modlitwy w parafii, o które dbają gorliwe parafianki. Po Mszy św. refleksjami osobistymi związanymi z tym miejscem i okolicą dzielili się: o. Opat i ks. Gość.

 

*************

Z kaplicą marcinkowską wiążą się losy ludzi różnych profesji. Niektórzy pozostawili po sobie nie tylko wspomnienia pracy fizycznej, ale i dobra materialne. Jednym z nich jest niewątpliwie szczególny dar – Krucyfiks liczący ponad 200 lat.

Z nim związane jest świadectwo pani Leonardy Mazur, córki Władysławy i Jana Kulińskich, których losy rzuciły w latach trzydziestych ubiegłego wieku na Wołyń. Po ślubie w roku 1931 Jan Kuliński, z zawodu kolejarz, otrzymał posadę w Kiwercach , w powiecie łuckim, woj. wołyńskim. Był kierownikiem pociągów [ ukończył dwie klasy gimnazjum w Kielcach]. Na Wołyniu dostał mieszkanie służbowe i działkę 500m. Zamieszkał w nim z żoną i synem Henrykiem; tam urodziła się córka , Leonarda.

Na nową drogę życia Władysława dostała od swojej matki , Franciszki Witkowskiej, Krucyfiks liczący już wówczas ponad 150 lat. Podarował go jej bliski kuzyn, Gantner, Sędzia Pokoju z rejonu Starachowic i Iłży, pochowany po śmierci na cmentarzu w Iłży. Przekazując Franciszce ten niezwykły dar prosił, by modliła się pod tym Krzyżem , a zostanie ocalona od nieszczęść. Zaznaczył, że należy znak wiary pielęgnować, otaczać czcią. Krucyfiks wisiał w domu F. Witkowskiej na honorowym miejscu, aż babcia podarowała go mamie na nieznaną drogę życia na Wołyniu.

Spokojne dostatnie życie Władysławy i Jana zakłóciła wojna 1939r. Na Wołyniu grasowała banda UPA. Rozpoczęła mordy, krwawe rzezie, gwałcenie kobiet, zabijanie noworodków. Prześladowania Polaków, Łotyszy, Rosjan i Żydów przez banderowców napawały lękiem. Nie było na co czekać. Rodzice postanowili uciekać w rodzinne strony mamy, czyli do Marcinkowa, w którym rozpoczęli budowę domu. Po jego ukończeniu zamieszkali w nim wraz z dziadkiem, bo babcia już nie żyła. Krucyfiks, przewieziony z ,,krwawego Wołynia”wraz z obrazem Matki Bożej z Dzieciątkiem Jezus, obrazem Serca Jezusowego, znalazł należne mu miejsce w nowym domu i znów pomagał rodzinie w trudnych momentach życia. A na nie nie czekaliśmy długo. Okupant dotarł i na tereny nowego naszego pobytu. Ojciec – Jan, pewnego fatalnego dnia roku 1943 został aresztowany w pociągu przez gestapo, osadzony w więzieniu w Kielcach, na ul. Zamkowej. Stamtąd hitlerowcy wywieźli go do Oświęcimia, a następnie do Oranienburga, gdzie na cztery dni przed wkroczeniem wojsk angielskich, uśmiercili go w komorze gazowej wraz z innymi więźniami.

W tych trudnych chwilach modliliśmy się wraz z mamą pod krzyżem Pana Jezusa. Bóg pozwolił mamie żyć jeszcze 55 lat i wychować dwoje dzieci. Po wojnie w domu Władysławy Kulińskiej Krucyfiks był świadkiem wielu wydarzeń z życia wsi. Tu bywali różni ludzie, wysłuchiwali opowieści, odmawiali różaniec, tu święcili pokarmy wielkanocne kapłani z wąchockiej parafii, np. ks. kan. E. Chrzanowski.

Przed śmiercią mama – Władysława, zobowiązała mnie i mojego męża, Stanisława, do przekazania łaskami słynącego Krucyfiksu do kaplicy NSJ w Marcinkowie, co uczyniliśmy na ręce O. Anioła Karszni, miejscowego duszpasterza – relacjonuje pani Leonarda.

Odtąd – jako szczególny Gospodarz – Krucyfiks wita w kruchcie kaplicy wszystkich przybywających na modlitwę i hojnie obdarowuje łaskami. Oby był nadal źródłem mocy i nadziei dla wierzących, bo – jak pisał wieszcz A. Mickiewicz – ,tylko pod tym Krzyżem, tylko pod tym Znakiem, Polska jest Polską, a Polak Polakiem”.

Relacja: pani Leonarda Mazur ze Skarżyska – Kam.

Wspomnienia spisał: O. Benedykt Zieliński – O. Cist.

Korekta i redakcja: mgr Zofia Miernik

 

 

373total visits,1visits today

Dodaj komentarz