Maryja chroni życie

Maryja chroni życie – świadectwo

W Roku Miłosierdzia w Sanktuarium Matki Bożej Miłosierdzia w Skarżysku – Kamiennej wszystkie grupy i stowarzyszenia katolickie , działające w diecezji radomskiej podejmowały całonocne adoracje Najświętszego Sakramentu, ogarniając modlitwą wszystkie intencje Kościoła. Uczestniczyłam dwa razy w tym czuwaniu: 14 i 27 października 2016 r. W międzyczasie, 23.X zorganizowałam z ramienia Apostolatu Maryjnego niedzielę maryjną w parafii św. Barbary w Pionkach. Na życzenie księdza proboszcza , a zarazem opiekuna diecezjalnego AMM i opiekuna duchowego naszej grupy w parafii, ks. kan. S. Bujnowskiego, powiedziałam kilka zdań na temat Cudownego Medalika.

Mówiłam, dlaczego warto apostołować, dlaczego warto być dzieckiem Maryi, dlaczego warto pracować ,,na Jej działce”. Uświadomiłam słuchaczom, że Niepokalana dba o swoje dzieci i broni przed Złym, który może je straszyć, ale Matka Boża je obroni.

Kiedy to mówiłam, nie zdawałam sobie sprawy, ze wkrótce doznam Jej opieki. Przed adoracją 27 października siostra zakrystianka z Ostrej Bramy szukała kogoś z Odnowy w Duchu Świętym, aby dał świadectwo 14 listopada na zakończenie Roku Miłosierdzia, gdy uroczystość będzie transmitowana przez Radio Maryja i TV Trwam. Obiecałam jej pomóc w znalezieniu odpowiedniej osoby. Wtedy ona zaproponowała: A może pani by coś powiedziała? – Ja? – zdziwiłam się…Co miałabym powiedzieć? – że jest mi bardzo dobrze…, że bliżej Jezusa nigdzie nie byłam? Wtedy siostra zakonna dała mi karteczkę ze swoim numerem telefonu i imieniem: Gemma.

Następnego dnia, 28 października, przeprowadziłam comiesięczne spotkanie Apostolatu Maryjnego w parafii i z powodu późnej pory oraz padającego deszczu zaproponowałam trzem apostołkom podwiezienie do domów. W pewnym momencie musiałam zatrzymać samochód przed znakiem STOP. Nagle rozległ się huk, auto zostało pchnięte z ogromną siłą do przodu. Wydawało mi się, że straciło bagażnik. Zobaczyłyśmy uciekające auto , a w nim młodego mężczyznę. Będąc w niemałym szoku, nie zdążyłyśmy zapamiętać numerów rejestracyjnych. Wezwana policja spisała protokół. Nazajutrz rzeczoznawca z firmy ubezpieczeniowej dziwił się, że wyszłyśmy z wypadku cało, bo jak stwierdził – uderzenie musiało być bardzo mocne, gdyż blacha w jednym miejscu złożyła się w harmonijkę. Tym bardziej dziwne, że żadna z nas nie miała ani siniaka, ani najmniejszego zadrapania. Na najbliższej Mszy świętej dziękowałyśmy Panu Bogu i Matce Bożej za cudowne ocalenie, za doznaną opiekę. Po wyjściu z kościoła w moim sercu odezwał się głos: nie miałaś świadectwa, to je masz…to znak mojej opieki. Zadzwoniłam do s. Gemmy i opowiedziałam jej o tym zdarzeniu, a 14 października złożyłam świadectwo przed uczestnikami uroczystości kończącej Rok Miłosierdzia.

Niniejsze świadectwo jest moim dziękczynieniem dla Niepokalanej Cudownego Medalika za Jej stałą opiekę nade mną.

ap. M. Iwona Płachta – Pionki k. Radomia

1003total visits,1visits today

Dodaj komentarz