Polska pielęgniarka w szeregu błogosławionych… Beatyfikacja, Kraków – Bazylika Miłosierdzia Bożego -28.04.2018 r.

Błogosławiona Hanna Chrzanowska (1902-1973)

Homilia[1]   – Angelo Kard. Amato, SDB

1. W osobie Błogosławionej Hanny Chrzanowskiej,[2] dokładnie w 45 rocznicę jej narodzin dla nieba, Kościół świętuje kreatywność chrześcijańskiego miłosierdzia, które na wzór Jezusa Dobrego Samarytanina szeroko otwiera swoje ramiona, aby przyjąć, otoczyć opieką i troską chorych, cierpiących i słabych.
Podczas jej pogrzebu Kardynał Karol Wojtyła wygłosił wzruszającą mowę pochwalną,
mówiąc: «Dziękujemy ci, Pani Hanno, że byłaś wśród nas…, że byłaś wśród nas jakimś
wcieleniem Chrystusowych błogosławieństw z Kazania na Górze, zwłaszcza tego, które
mówi: „błogosławieni miłosierni”».[3]
Już w dzieciństwie mała Hanna nauczyła się od rodziców żyć według podstawowych wartości ludzkich i chrześcijańskich, takich jak szacunek dla człowieka, pracowitość, uczciwość, wyczulenie na potrzeby biednych, chorych, ludzi z marginesu społecznego. To wszystko ukierunkowało ją na wybór zawodu pielęgniarki. Początkowo jej działalność miała charakter filantropijny a następnie, po przeżytym w 1932 roku nawróceniu, stała się prawdziwym i właściwym apostolstwem chrześcijańskim, apostolstwem zbawczej obecności krzyża Chrystusa w życiu osób chorych. Pielęgnując nabożeństwo do Maryi, Pocieszycielki strapionych, Hanna była latarnią światła w ciemności ludzkiego bólu.
2. W wieku trzydziestu lat nastąpił w jej życiu zdecydowany przełom w kierunku świętości, pielęgnowany poprzez modlitwę, komunię świętą i adorację eucharystii, poprzez rekolekcje, ćwiczenia duchowne a także odmawianie różańca. Hanna, jako oblatka benedyktyńska, z radością i entuzjazmem realizowała benedyktyński charyzmat modlitwy liturgicznej oraz pracy zawodowej ukierunkowanej na chorych.
Jedna ze świadków stwierdza, że w sposób szczególny była zafascynowana tajemnicą
odwiedzin Maryi u św. Elżbiety, w której widziała przykład postawy osoby, niosącej pomoc potrzebującym.[4] W okresie reżimu komunistycznego nie ukrywała swojej wiary, chociaż wystawiało ją to na przeciwności ze strony władz państwowych.
Według Siostry Serafiny Paluszek, Hanna była kobietą głęboko religijną: „Powtarzała
dobitnie, że wszystko to, co czyniło się dla chorych, czyniło się dla samego Chrystusa”.[5]
Zajmowała się chorymi i pielęgniarkami zarówno w aspekcie zawodowym jak i religijnym.
Hanna przypominała wszystkim o nadziei szczęścia wiecznego w niebie. Chorzy cieszyli się, że mogli mieć ją blisko siebie, ponieważ wlewała w nich spokój ducha, optymizm oraz
nadzieję wyzdrowienia a także wiecznego zbawienia. Jedna ze świadków nazywa ją
„Aniołem nadziei chrześcijańskiej”.[6]
W atmosferę bólu i cierpienia Hanna potrafiła wnieść promień światła i radości. Dzięki
wewnętrznemu pokojowi i prostocie zachowań była często nazywana „cioteczką”,
wzbudzając zaufanie, pokój, radość a także nadzieję na przyszłość. Jej wiara w Boską
Opatrzność oraz niebiańską przyszłość pobudzała do życia i do entuzjazmu.
3. Świadkowie zeznają, że Hanna przyjmowała postawę matki w stosunku do chorych oraz swoich współpracowników, którzy bardzo często nazywali ją „naszą matką”.[7] Była szczególnie wspaniałomyślna w leczeniu i opiece nad ciężko chorymi. Odwiedzała ich i
troszczyła się o ich potrzeby. Czyniła to z prostotą i serdecznością, traktując chorego jako najwyższe dobro, jak swojego brata czy siostrę. Zawód pielęgniarki był dla niej prawdziwym powołaniem, wezwaniem z góry dla dobra potrzebujących. Często rozdawała lekarstwa kupione za własne pieniądze.
Nie zwracała uwagi na zmęczenie czy na swoje zdrowie. Hojnie ofiarowała innym własny
czas, swoją inteligencję, kulturę, współpracując aktywnie z wszystkimi, którzy troszczyli się o to, aby ulżyć chorym lub polepszyć ich warunki życia. Potrafiła sprzedać własną biżuterię, aby kupić lekarstwa dla potrzebujących. Gorliwie interweniowała, by pomóc bliźniemu, nie czekając na podziękowania czy uznania.
Jedna ze świadków opowiada, że pewnego dnia Hanna dowiedziała się o ciężkiej sytuacji
dwóch starszych pań, potrzebujących natychmiastowej pomocy. Kobiety żyły w złych
warunkach higienicznych, w brudzie, narażone na chłód i głód. Zaraz więc nasza
Błogosławiona wzięła sanki i poszła pukać do drzwi różnych klasztorów, prosząc o trochę
węgla, aby rozpalić w ich piecu. «Kiedy piec się rozgrzał – tak kontynuuje świadek w swoim zeznaniu – nalałyśmy wody do miski, zagrzałyśmy ją na piecu i umyłyśmy staruszki.
Następnie uprałyśmy trochę bielizny. Służebnica Boża nie wstydziła się żadnej posługi w
stosunku do chorych, zakasywała rękawy i pracowała razem ze mną. Była to dla mnie
najlepsza szkoła służby chorym».[8]
Była troskliwa i wyrozumiała w stosunku do tych, którzy w rodzinach opiekowali się
przewlekle chorymi, zwracała szczególną uwagę na ich życie duchowe i sakramentalne.
Zapewniała im również sakramentalną opiekę kapłana.
Nie ukrywała swojej wiary. W okresie reżimu komunistycznego nie skarżyła się na kpiny i
niesprawiedliwości, których doświadczała. Regularnie przystępowała do świętych
sakramentów. Z powodu swoich przekonań religijnych została pozbawiona funkcji
kierowniczki Szkoły Pielęgniarskiej. Pomimo tego poświęciła w pełni swoje życie jako
pielęgniarka, całkowicie oddana służbie chorym. Nie bała się nacisków partii, odważnie
broniła własnych przekonań i organizowała okresowe rekolekcje dla chorych.
4. Nasza Błogosławiona była naprawdę uczennicą Chrystusa, dobrym pasterzem. Jej życie i jej postępowanie stanowi kompendium cnót chrześcijańskich, zainspirowanych słowami Jezusa, który mówi: To, co uczyniliście jednemu z braci moich najmniejszych, mnieście uczynili.
Wpatrując się w postać Hanny, pochylonej nad chorymi, również i my uczmy się pochylać
nad ubogimi, troszczyć się o tych, którzy potrzebują pocieszenia, wsparcia, zachęty, pomocy. A jest ich wielu: są to maluczcy, opuszczeni, wygnani, słabi, osoby z marginesu. Niektórych z nich widzimy codziennie na naszych ulicach; wielu natomiast żyje skrycie w swoich mieszkaniach, schorowani, biedni, samotni, bez wsparcia i pomocy.
Kościół, za pośrednictwem dzieła swoich synów i córek, wychodzi naprzeciw tym
opuszczonym, ofiarnie oraz szlachetnie niosąc im – na wzór naszej Błogosławionej – pomoc i opiekę. Bądźmy stale uczynni w stosunku do wszystkich, zwłaszcza wobec naszych chorych, aby mogli codziennie otrzymywać od nas oznaki zainteresowania, gesty otuchy i wsparcia.

[Powtarzamy razem]
Błogosławiona Hanno Chrzanowska, módl się za nami.
***
[1] Homilia wygłoszona w Krakowie 28 kwietnia 2018.
[2] Urodziła się 7 października 1902 roku w Warszawie. Jej matka była protestantką a ojciec  katolikiem. Gdy miała 8 lat, rodzina przeprowadziła się do Krakowa, gdzie ojciec otrzymał Katedrę Historii Literatury Polskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim. Po otrzymaniu dyplomu pielęgniarki spędziła pewien czas na pogłębianiu swych umiejętności w Belgii, we Francji i w Stanach Zjednoczonych. Gdy wróciła do Polski założyła czasopismo „Pielęgniarka Polska”, napisała kilka specjalistycznych podręczników oraz zapoczątkowała Katolickie Stowarzyszenie Pielęgniarek Polskich. Podczas okupacji nazistowskiej straciła ojca w obozie koncentracyjnym w Oranienburgu oraz brata Bogdana, który poniósł śmierć razem z innymi polskimi oficerami zamordowanymi w Katyniu. Jej apostolstwo w dziedzinie pielęgniarskiej było bardzo szerokie. Zmarła 29 kwietnia 1973 roku w Krakowie, przy śpiewie Magnificat.
[3] Positio, Presentazione, str. IV.
[4] Positio, Informatio, str. 45
[5] Ib, str. 48.
[6] Ib, str. 54.
[7] Ib, str. 64.
[8] Ib. str. 68.
https://misericors.org/beatyfikacja-hanny- chrzanowskiej-homilia- kard-angelo- amato-w- sanktuarium-bozego-

517total visits,1visits today