Warto przeczytać….Fragm.książki V.Codiny ,,Kościół wykluczonych”.

Wszystko to pokazuje, że jeśli chcemy spotkać Jezusa, musimy skierować swe kroki do Nazaretu. Kościół, chcąc pozostać wierny Jezusowi, musi być Kościołem
nazaretańskim, a nie Dawidowym.

Większość swego życia Jezus spędził w Nazarecie i określenie "Nazarejczyk" stało się Jego przydomkiem: Jezus jest Jezusem z Nazaretu, Jezusem Nazarejczykiem (Mk 10,47; Mt 21,9- 11; J 19,7). Na krzyżu Jezus określony został mianem IESUS NAZARENUS REX IUDÆORUM – Jezus Nazarejczyk, Król Żydów (J 19,19).

Jezus był nazarejczykiem: słowo to określa jego tożsamość. Był dzieckiem ludu, jednym z
wielu, niczym się nie wyróżniał, nie miał tytułów wskazujących na szlachetne pochodzenie, prowadził życie ukryte i był w pełni podporządkowany rodzicom (Łk 2,51) jako syn cieśli z rodziny o skromnym statusie (Łk 2,33), która wiernie wypełniała obowiązki religijne i przestrzegała tradycji (Łk 2,21-22.41). Jak przekazuje ewangelista Łukasz, to w Nazarecie Maria, matka Jezusa, otrzymała od anioła wieść, że stanie się Matką Zbawiciela, i to w Nazarecie zstąpił na nią Duch Święty i moc Najwyższego osłoniła ją, aby mógł w niej zrodzić się Syn Boży (Łk 1,26-38), błogosławiony owoc jej łona (Łk 1,41).

Jezus przyszedł na świat i poznawał życie z perspektywy tego osobliwego miejsca, jakim był Nazaret – zagubionej prowincji, niewielkiej osady zamieszkanej przez wieśniaków, daleko od Jerozolimy i od jakiegokolwiek innego centrum – z perspektywy peryferii. Wzrastał i nabierał świadomości w kontekście społecznym grupy, do której należał jako syn prostego rzemieślnika, a nie bogatego właściciela ziemskiego lub członka klasy kapłańskiej. Wprowadzony został w wiarę swoich ojców, wzrastał w prostej pobożności ludzi określanych słowem anawim (prostych i ubogich) i w takiej wierze odkrył Ojca – swego Ojca (Łk 2,49).

W Nazarecie Jezus z bliska doświadczał cierpienia swego ludu, niesprawiedliwości, braku
pracy, wykluczania poza nawias społeczny ludzi chorych, których uznawano za nieczystych.
To tutaj spotykał się z przepotężną dominacją bogatych i z ciężarem rzymskiej okupacji, którą odczuwano bezpośrednio z powodu uciążliwych podatków. Żył w świadomości bycia nazarejczykiem, na którego patrzono z pogardą i podejrzliwie. Widział, że wiarę zniekształca legalizm sprawiający, że poznanie miłosiernego oblicza Ojca stawało się niemożliwością. Był także świadkiem gestów miłości i zwykłej ludzkiej solidarności względem grzeszników i osób z marginesu. Taki kontekst sprawił, że w Jezusie dojrzewało prorockie powołanie: Co robić, aby głosić Boga, który zbawia, aby głosić królestwo Boże?

Chociaż prorocy przepowiedzieli, że Mesjasz nazwany będzie ,,nazarejczykiem”(Mt 2,22b- 23), współcześni mówią Jezusowi, że z Galilei nie mógł powstać żaden prorok (J 7,52), i kiedy Filip spotyka Natanaela i mówi mu, że znaleźli tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie i którego zapowiadali Prorocy, Jezusa z Nazaretu, Natanael drwiąco pyta go: ,,Czyż może być co dobrego z Nazaretu?” (J 1,46).

Jednakże Nazaret nie jest tylko miejscem na mapie. To przede wszystkim miejsce teologiczne(locus theologicus) i wiąże się z określonym stylem życia. Obecności Jezusa w Nazarecie nie można uznać za coś przypadkowego, lecz wskazuje ona na wybór, jakim było wcielenie się w ubóstwo (kenosis), którego dokonał Jezus, Syn Boży. Słowo stało się ciałem nazaretańskim (dzisiaj powiedzielibyśmy, że wcielił się wśród ludzi ubogich, odrzuconych, nic nieznaczących). Odwieczne Słowo Boga przemówiło do nas w pogardzanym dialekcie
galilejskim. Jezus mógł powoływać się na swe pochodzenie z rodu Dawida, ale nigdy tego nie czynił. Sam określał siebie mianem ,,Syna Człowieczego” i jakkolwiek odnosi się to do proroctwa Daniela (Dn 7), to w codziennym języku oznacza zwykłego człowieka. W Ewangelii św. Jana czytamy, że kiedy strażnicy wysłani przez arcykapłanów i faryzeuszy przybyli do ogrodu, aby pojmać Jezusa, i On zapytał ich, kogo szukają, odpowiedzieli Mu:
,,Jezusa z Nazaretu”. Wtedy to Jezus otwarcie wyznał: ,,Ja jestem” (J 18,1-8). Jezus jest nazarejczykiem, jest Jezusem z Nazaretu. W tekście ewangelicznym św. Łukasza uczniowie z Emaus, kiedy chcą wyjaśnić nieznajomemu wędrowcowi, o czym rozmawiają i dlaczego ich twarze są smutne, opowiadają mu o wszystkim, co stało się z Jezusem Nazarejczykiem (Łk 24,13-19).

Jezus prowadził w Nazarecie życie ukryte, monotonne, anonimowe. Było to zwykłe życie
syna cieśli (Mt 13,55), sam także pracował przez wiele lat jako cieśla (Mk 6,3). To życie
człowieka, który niczym specjalnym się nie wyróżnia, jest jednym z wielu (Flp 2,7), numerem w spisie ludności. Uczył się i poznawał świat w szkole życia. Z życia wiejskiego i z doświadczenia ludzi pracujących na roli zaczerpnął większość przykładów, którymi
posługiwał się w przypowieściach i w kazaniach: ziarno rzucone w glebę, kąkol i pszenica,
ziarno gorczycy, ptaki i polne lilie, lisy mające swe nory, kwoka, która gromadzi pisklęta pod swoimi skrzydłami, robotnicy czekający, aby ktoś ich najął do pracy w winnicy, ludzie
obciążeni długami, którzy nie mają z czego oddać, obfite uczty w domach bogatych, którzy zamykają drzwi przed ubogimi, przyjęcia weselne, dzieci bawiące się na placach i
przygrywające na flecie, kobiety gubiące monety, przygotowanie ciasta z zaczynu i
przyszywanie łaty do starego ubrania, pasterze ze swoimi stadami owiec, dzieci porzucające dom ojca i trwoniące majątek w miastach, ludzie proszący w nocy sąsiadów o pożyczenie chleba, słudzy upijający się pod nieobecność swego pana…

W Nazarecie Jezus poznał trud codziennego życia: życia rolników siejących obficie, a
zbierających niewiele, patrzących, jak kąkol miesza się z pszenicą. Poznał życie ludzi, którzy mówią i nie czynią; którzy wolą zakopać swe talenty, niż sprawić, aby przynosiły dochód; którzy, pozbawieni rozumu, budują spichlerze, nie myśląc o zbliżającej się śmierci, lub też wznoszą coraz to nowe konstrukcje, nie zastanawiając się, czy wystarczy im potrzebnych środków na ich ukończenie. I pomimo tego wszystkiego Jezus w Nazarecie nie doświadczył goryczy i rozczarowania, lecz czuł bliskość Ojca, który sprawia, że deszcz pada zarówno na dobrych, jak i na złych, przebacza marnotrawnemu dziecku, który szuka zagubionej owcy i sprawia, że ziarno rośnie dniem i nocą.

Ta synowska bliskość z Ojcem – z abba – której doświadczył w Nazarecie, dała mu prorocką odwagę, aby głosić Królestwo, którego nie buduje się na bogactwie lub na tytułach ani na sile, lecz na wyrzeczeniu się siebie, na bezinteresownej służbie bliźnim, szczególnie tym najuboższym i odrzuconym. Jest to królestwo przebaczenia, bezgranicznego zaufania Bogu, tak by nie opierać się na własnych zasługach, jak to mieli w zwyczaju czynić faryzeusze, lecz na ufności w miłosierdzie poruszające wnętrzności Ojca.

Wszystkie te doświadczenia 30 lat życia w Nazarecie określą styl i treść Jezusowego
nauczania oraz ukształtują Jego duchowość. Staną się źródłem napięć pomiędzy Nim a
władzami religijnymi i politycznymi, określać będą wybory, jakich dokona, i w końcu
zaprowadzą Go na krzyż. […] Wszystko to pokazuje, że jeśli chcemy spotkać Jezusa, musimy skierować swe kroki do Nazaretu. Kościół, chcąc pozostać wierny Jezusowi, musi być Kościołem nazaretańskim, a nie Dawidowym. I jako że świat ludzi ubogich, wśród których w Nazarecie doszło do wcielenia Jezusa, charakteryzuje się szczególną głębią ludzką i teologiczną umożliwiającą zrozumienie słowa Bożego, to także sama teologia musi stać się nazaretańska.

Formułując to w inny sposób, można powiedzieć, że Nazaret stanowi locus theologicus i
uprzywilejowany klucz hermeneutyczny konieczny do tego, aby zrozumieć historię
zbawienia. Nazaret zawiera w sobie ubogich i tych wszystkich, którzy różnią się od nas
językiem, mentalnością i kulturą. To w Nazarecie spotkamy Maryję, prostą kobietę, która
zawsze może liczyć na Józefa, zwykłego cieślę i wiernego jej mężczyznę. Nazaret zakłada
zbawczą i ożywczą obecność Ducha, który działa w Maryi i kieruje całym życiem Jezusa.
Nazaret określa sposób życia i styl Jezusa, który umiera na krzyżu z napisem ,,Nazarejczyk” i zmartwychwstaje, zwołując swych uczniów do Galilei (Mt 28,7.16) […].

Nazaret jest tajemnicą, dla wielu jest znakiem sprzeciwu, powodem i okazją do skandalu, dla innych zaś jest Dobrą Nowiną o zbawieniu.

Víctor Codina SJ – jezuita, wybitny teolog latynoamerykański. Urodził się w 1931 roku w Barcelonie. Studia z zakresu filozofii i teologii odbył w Sant Cugat, w Innsbrucku i w Rzymie.
Od 1982 roku mieszka na stałe w Boliwii. Łączy pracę duszpasterską w boliwijskich dzielnicach biedy z pracą akademicką na Uniwersytecie Katolickim św. Pawła w Cochabambie. Autor licznych książek i artykułów o charakterze naukowym i popularyzatorskim.

 

Fragment pochodzi z książki Victora Codiny SJ  ,,Kościół wykluczonych. Teologia z perspektywy Nazaretu”, wydanej przez Wydawnictwo WAM.

10total visits,1visits today