Zanim będzie za późno…..

,,Przyjdź do kościoła, zanim cię przyniosą”…. słowa z baneru pewnego proboszcza przypomniał swego czasu abp L. Sławoj Głódź w jednej z homilii. Parafrazując te słowa w odniesieniu do konieczności modlitwy różańcowej, można powiedzieć: ,, pomódl się na różańcu, póki jeszcze żyjesz, po śmierci już sobie nie pomożesz, a i na wdzięczność wobec tych, którym zawdzięczasz wsparcie duchowe, może być za późno.  Pięknie ujął ten problem poeta Jacek Daniluk w wierszu ,,Różaniec”, z tomiku ,,Jego śladem”.

W małej izdebce tuż obok łóżka, z różańcem w ręku klęczy staruszka.

Czemuż to babciu mówisz pacierze?  – Bo ja w ich siłę naprawdę wierzę.

Wierzę, że te małe paciorki z dębiny moc mają ogromną, odpuszczają winy.

Gdy zawiodą lekarze, gdy  znikąd pomocy, ja – grzesznik niegodny, korzystam z ich mocy.

Pierwsza dziesiątka jest za papieża. Niech nami kieruje, Bogu powierza.

Druga w intencji całego Kościoła. Modlitwą silny wszystkiemu podoła.

Trzecia za męża, co zmarł i już w niebie, a może w czyśćcu, lub w większej potrzebie.

Czwartą odmawiam w intencji syna….Przy tych słowach staruszka płakać zaczyna.

Był dobry chłopak, lecz od ojca pogrzebu odwrócił się od Boga, złorzeczył niebu.

Nie rozumiał, że Bóg w swojej miłości dał wolną wolę dla całej ludzkości.

Zaś człowiek dar ten bezcenny i hojny zamienił na chciwości, wyzysk i wojny.

I teraz, gdy wypadek czy wojenna trwoga, nie wini siebie, lecz zawsze Boga.

Myślałam, że syn, gdy założył rodzinę, gdy wziął na ręce swą pierwszą dziecinę,

Zrozumiał swe błędy, cel odnalazł w życiu, lecz on mimo rodziny, pogrążył się w piciu.

Awantury, alkohol, płacz i siniaki. Czemu swym dzieciom zgotował los taki?

Nie było miłości, pieniędzy, jedzenia, spokój był tylko, gdy szedł do więzienia.

Ja zaś przez lata, biorąc różaniec do ręki, Bogu polecam swych wnucząt udręki.

Lecz syn w nałogu trwał dalej uparty. Z czwartej dziesiątki robił sobie żarty.

-,,Lepiej piątą odmawiaj sama za siebie, bo żyjesz tylko o wodzie i chlebie.

Na nic te posty i twoje modły, bo los już taki musi być podły”.

Płacze staruszka, drżą wątłe ramiona. Wie, że jest chora, niedługo skona.

Co będzie z synem, z jego rodziną? Czy znajdą drogę prawdziwą, jedyną?

I zmarła nieboga. Wezwano syna. Ten twardo powiedział -,,nie moja to wina”.

Lecz widząc w trumnie matki swej trupa, poczuł, jak mu pęka na sercu skorupa.

Zobaczył różaniec swej zmarłej matki, w miejscu czwartej dziesiątki zupełnie gładki.

Nie ma paciorków – patrzy i nie wierzy. Palcami starte od milionów pacierzy.

Tylko piąta dziesiątka była jak nowa. Przypomniał swe kpiące o niej słowa.

Na palcach zobaczył od łańcuszka rany. ,,Wybacz i – krzyknął – Boże mój kochany!”

Ożyło w końcu syna sumienie. -,,Przysięgam ci matko, że ja się zmienię”.

Całował zimne swej matki dłonie, twarz łzami zoraną i siwe skronie.

Rzucił nałogi, oddał się Bogu. Szczęście gościło w ich domu progu.

I codziennie wieczorem, całą rodziną, różaniec mówili za matki przyczyną.

Z tomiku ,,Jego śladem” Jacka Daniluka

 

 

 

753total visits,1visits today