Mija 75. rocznica wyzwolenia obozu jenieckiego Dachau ( 29.04. 1945- 29.04.2020).

W ,, Naszym Dzienniku” czytamy między innymi:

 

Środa, 22 kwietnia 2020 (12:39).

,,Położone nieopodal Monachium Dachau już od 1933 roku było symbolem przemocy. Mieściła się tam „szkoła morderców SS”, a niemiecki nazistowski obóz zagłady stał się największym w historii więzieniem dla księży.”

„Tam było piekło” – napisał w 75. rocznicę wyzwolenia obozu korespondent niemieckiej agencji katolickiej KNA Christoph Renzikowski. Ale – podkreślił – było to też miejsce, w którym działy się cuda. Renzikowski przypomniał postaci kilku kapłanów, wśród nich późniejszego ordynariusza szczecińsko-kamieńskiego ks. abp. Kazimierza Majdańskiego. ”(………)

W obozie utworzonym początkowo dla więźniów politycznych później więziono także świadków Jehowy, homoseksualistów, Sinti i Romów. Od 1940 roku, w „bloku księży” w Dachau SS zgromadziła ok. 2800 duchownych z całej Europy. Był wśród nich Hermann Scheipers, ksiądz z Münster. Jak później wspominał, „w Dachau było zło, zło irracjonalne”. A jednak w tym piekle bardzo często czuł zbawczą bliskość Boga. Ksiądz Scheipers był ostatnim ocalałym z bloku księży; zmarł w 2010 roku.

Dachau, podobnie jak Auschwitz, jest synonimem bestialstwa, do jakiego zdolni są ludzie. Ale obóz koncentracyjny był także miejscem mniejszych i większych cudów. Niektóre z nich dzieją się jeszcze dziś. W trzecią niedzielę Adwentu 1944 roku obóz koncentracyjny był miejscem bezprecedensowych, niezwykłych święceń kapłańskich. W bloku 26 pochodzący z diecezji Münster 29-letni diakon Karl Leisner przyjął święcenia kapłańskie z rąk współwięźnia, francuskiego biskupa Clermont-Ferrand, Gabriela Pigueta.”

Niezbędne dla ceremonii przedmioty: dokumenty, księgi liturgiczne i oleje święte, przemyciła na teren obozu młoda zakonnica. Aby odwrócić uwagę strażników, przed kaplicą jeden z więźniów grał na skrzypcach. Na ręcznie rzeźbionym krzyżu biskupa Pigueta widnieje napis: „Victor in vinculis – Zwycięzca w okowach”.

Ks. Leisner odprawił  Mszę  św. w obozowej kaplicy w Dachau 26 grudnia tegoż roku. Dożył jeszcze wyzwolenia obozu przez Amerykanów. Zmarł 12 sierpnia 1945 roku w Planegg niedaleko Monachium. Jan Paweł II beatyfikował go jako męczennika w 1996 roku.

,,W tym historycznym wydarzeniu uczestniczył także polski więzień tego obozu koncentracyjnego, późniejszy arcybiskup Kazimierz Majdański. Polscy księża mieli zakaz wstępu do kaplicy, gdyż lekarze SS wybrali ich sobie jako przedmiot doświadczeń. Zakażano ich malarią lub umieszczano komorach próżniowych, poddając sztucznie warunkom, na jakie narażeni są piloci zestrzelonych myśliwców spadający z dużych wysokości. Ks. Majdańskiemu wstrzykiwano w uda ropę. Przeżył te iniekcje tylko dlatego, że niemiecki sanitariusz potajemnie podawał mu antidotum.

W 1975 r. bp Kazimierz Majdański przyjechał do sądu przysięgłych w Monachium, gdzie uczestniczył w procesie przeciwko swojemu oprawcy, byłemu Sturmbannführerowi Heinrichowi Schützowi, który po wojnie przez wiele lat mógł swobodnie pracować jako lekarz internista. Ks. bp Majdański zeznawał jako główny świadek i dał jasno do zrozumienia, że wszelkie motywy zemsty są mu obce. Oświadczył, że już przed laty przebaczył wszystkim oprawcom, po czym podszedł do oskarżonego, podał mu rękę i powiedział: „Proszę Pana, jednak możemy sobie spojrzeć w oczy”.

Inny więzień KZ nr 26 147 nazywany był przez współwięźniów „Aniołem z Dachau”, ale nie tylko z powodu swego imienia. O. Engelmar Unzeitig (der Engel – po niemiecku: anioł), zakonnik z Moraw, bezinteresownie opiekował się ludźmi najniżej postawionymi w hierarchii obozowej, a mianowicie rosyjskimi jeńcami wojennymi. (…..) ,, O. Unzeitig dzielił się swoimi skromnymi racjami żywnościowymi z żołnierzami Armii Czerwonej i w ten sposób część z nich uratował przed głodem. Uczył się ich języka i potajemnie przybliżał im Ewangelię.”
JG, KAI

Więcej na łamach ,,Naszego Dziennika”.PL

ARTYKUŁ Z PORTALU NASZDZIENNIK.PL