Niedziela Dobrego Pasterza.

Czwarta niedziela wielkanocna znana i obchodzona jest w całym Kościele jako niedziela Dobrego Pasterza. Zasadniczo chyba każdy z nas zna obrazek Jezusa niosącego na swych ramionach owieczkę, przedstawiający Go jako Dobrego Pasterza. Ale…! Czy nie jest dzisiaj trochę tak, że ten obrazek tak bardzo wymowny w swej treści, bo mówiący o trosce Pasterza nad swą owczarnią, więcej, nad każdą owieczką, jakby zatracił swój właściwy sens i przesłanie…? Pasterzem jest Jezus Syn Boży, owieczką jest każdy z nas, oddany i powierzony opiece Pasterza. Troska i opieka wynikająca z miłości i chęci dobra dla człowieka. Tylko czy to się przekłada na życie i otoczenie, w którym mieszkam, pracuję, spotykam się z innymi ludźmi….?

Dzisiaj świat kreuje trochę inny obraz, jak by w ogóle nie było potrzeby, aby ktoś troszczył się o ciebie, człowiek ma być niezależny i samowystarczalny. A oczekiwanie wsparcia, pomocy czy też opieki z czyjejś strony jako coś naturalnego często jest postrzegane jako słabość człowieka. Bycie Pasterzem, kierownikiem, jest postrzegane jako życiowa bezradność oraz brak własnego pomysłu na życie, rozwój, realizowanie się w tylu przestrzeniach i przy tak wielu możliwościach, które dziś człowiekowi są dawane. Czyż nie takie opinie można dziś usłyszeć, przeczytać….? Dużymi krokami wchodząca w ludzkie życie komercja, materializm, pogoń za lepszym jutrem, rywalizacja, niejednokrotnie źle rozpoznane ambicje sprawiają, że człowiek łatwo daje się wciągnąć w tę „maszynę dobra i szczęścia”, licząc, że mu się uda. Natomiast często kończy się to niepowodzeniem, rozczarowaniem. Dlaczego tak się dzieję….?

W dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi o dobrym pasterzu, który zna swoje owce i troszczy się o nie, co więcej, życie swoje za nie oddaje. Tym pasterzem jest On sam. Ale mówi też o najemniku, innym rodzaju pasterza. Czyli o kimś, komu owce są potrzebne, aby on mógł na nich coś zarobić, wzbogacić się, osiągnąć zamierzone cele. Nie łączy ich żadna więź oprócz pracy z tym związanej. W tej sytuacji często w obliczu niebezpieczeństwa najemnik ucieka, zostawiając owce, ratując tylko swoje życie. I może zastanawiasz się, co to ma wspólnego z tym, o czym była mowa wyżej…? A no ma…!

Jak często w życiu człowieka, w naszym życiu, dajemy się zwieść, omamić ludziom, którzy na pierwszy rzut oka, chcą być dla nas takimi kierownikami życiowymi (pasterzami), mówiąc nam że tu chodzi o nasze dobro, szczęście, realizowanie się i przyszłość, która stoi przed nami otworem. I że robią to zupełnie bezinteresownie, po prostu szkoda im talentów, które w nas drzemią. Czyż nie jest tak…? Natomiast w trudnościach, gdy coś się nie uda, tak naprawdę okazuje się, jakie były intencje i często jesteśmy zostawieni samym sobie. Czyż nie jest to postawa owego najemnika z dzisiejszej Ewangelii…?

Jezus – Dobry Pasterz, pragnie troszczyć się o nas zawsze, również w trudnościach, oddając za nas swoje życie. Dlaczego…? Ponieważ jesteśmy z Jego owczarni, gdzie każda owieczka jest cenna, a całą owczarnię łączy jedna więź – miłość.

Niech dzisiejsza niedziela będzie dla nas okazją do roztropnego podchodzenia do tego, co proponuje nam świat, w imię dobra i naszego szczęścia, abyśmy w Jezusie Chrystusie – Dobrym Pasterzu odkryli i odnaleźli prawdziwe szczęście.

Za: www.słowo.redemptor.pl

Módlmy się za swoich Pasterzy w diecezjach, parafiach oraz o święte i liczne powołania kapłańskie, aby nigdy nie zabrakło przewodników na drodze wiary. Dziękujmy także za każdego gorliwego Kapłana, aby nie ustał w drodze i stale dawał świadectwo o niezmierzonym miłosierdziu i miłości Boga do człowieka.